Cienie studiowania inżynierii materiałowej/fizyki ciała stałego/nanotechnologii w Polsce

Zapewne wczoraj kilka osób mogło się spodziewać się mojego wpisu,więc przepraszam za ewentualną zawiedzioną nadzieję. Dzisiejszy wpis jest raczej z rodzaju tych społeczno-filozoficznych gadanin, coś ciekawszego szykuję raczej na koniec weekendu (jak zdążę).

Wynika to z nasilenia moich prób znalezienia pracy pod koniec stycznia. No niestety – albo jestem za długo po studiach i mam za długie przerwy w zatrudnieniu, albo psychika mi siada – nie wygląda to ciekawo,z finansami kiepsko,a czy ostatecznie jak kilka milionów ludzi po prostu wyjadę z Polski – nie wiem.

Możliwe też,że wszelkie moje problemy wynikają z faktu,że jestem „specyficznym człowiekiem”. Może.

Tak czy inaczej – mam nadzieję,że niniejsza internetowa gadanina (a może smęcenie 😉 ) rozjaśni trochę ludziom w głowach i wyjaśni, do czego studia takie jak moje mogą się teoretycznie przydać – a do czego nie,i dlaczego w kraju takim jak Polska materiałowiec zajmujący się materiałami poza uczelnią jest pewnie stosunkowo rzadkim zjawiskiem. Tekst ten adresowany jest głównie do studentów, headhunterów i takich tam – ale dotychczasowi czytelnicy tego bloga też może dowiedzą się czegoś użytecznego. Jeśli was to nie interesuje – nie czytajcie dalej.

Zasadniczo poza nanotechnologią podane kierunki nie zawsze budzą entuzjazm,ponieważ część maturzystów za bardzo nie kojarzy, co to u diabła jest. Wikipedia częściowo odpowiada na pytanie czym są Inżynieria Materiałowa, Fizyka ciała stałego czy nanotechnologia. I zaczyna to wyglądać ciekawiej,zwłaszcza jeśli wierzymy w gadaninę o „gospodarce opartej na wiedzy”. Tyle,że ta koncepcja rządowa w kraju takim jak nasz, póki co jest generalnie jeśli chodzi o nauki techniczne stekiem bzdur.

W teorii można powiedzieć,że istnieje następująca relacja między absolwentami inżynierii materiałowej , fizyki ciała stałego i nanotechnologii:

  • Inżynier materiałowy – trochę więcej niż fizyk ciała stałego,choć korzysta głównie z jego metod. Bliższy praktyki.Bardziej ogólnie. Może pracować jako:
    • Uzupełnienie inżyniera mechanika – choć nie zastąpi inżyniera mechanika przy pracy konstrukcyjnej/technologicznej wszędzie, z drugiej strony – w mniej mechanicznych etapach produkcji (np: galwanotechnika) jest nawet lepszy.
    • Inżyniera procesu – ponieważ,choć nie zawsze zna maszyny procesowe kojarzyć może jak powinien być realizowany proces.
    • Inżynier jakości – choć w gruncie rzeczy jakościowcy raczej powinni mieć ukończone również zarządzanie by awansować.
    • Pracownik laboratorium/uczelni/działu R&D – ciężko dostać taką pracę,a kontynuowanie życia jako np. doktorant wiąże się z nie najlepszą sytuacją finansową – nauki doświadczalne to bardzo niedoinwestowany sektor o czym przekonałem się na własnej skórze.W Polsce taniej zrobić symulację,a na zrobienie na uczelni jednego eksperymentu można czekać tygodniami. Działy R&D firm w naszym kraju są rzadkie. A na laborantów w przemyśle aż takiego zapotrzebowania nie ma, nawet konieczniejsze jest doświadczenie,być może też, zatrudniani są na te stanowiska nawet ludzie bez wykształcenia wyższego.

Zakres materiału poznawanego na studiach: moim zdaniem: pobieżnie – ale o wszystkim co wiąże się z materiałami. Większa uniwersalność,niż w przypadku innych studiów, teoretycznie można się nauczyć wszystkiego o wszystkich materiałach inżynierskich po trochu, czyli:

  • Metale
  • Polimery
  • Ceramiki
  • Kompozyty
  • Podstawy nanotechnologii
  • itd.

W praktyce wiele zależy od specjalizacji wydziału i uczelni, programu studiów itd.

WAŻNE: Pracę jako samodzielny konstruktor najczęściej można sobie odpuścić. Co prawda, uczelnie uczą programów CADowskich, ale tutaj bez dostatecznego przeszkolenia dostępnego dla inżynierów mechaników nie jest się za dobrą alternatywą dzięki wykształceniu – pozostaje tylko samodzielna praca i nauka wszystkiego od oprogramowania po mechanizmy. (w sumie i tak oprogramowanie z MSDN i w laboratorium trzeba ćwiczyć dłużej, ten czas co na to jest to praktycznie nic.Tyle,że nie samymi programami żyje konstruktor) Jeśli ktoś jednak jest jednocześnie mechanikiem i materiałowcem (niestety nie mój przypadek) to jest to potencjalnie bardzo dobry kandydat na konstruktora.

  • Fizyk ciała stałego – to tak naprawdę nieco lepsza wersja materiałowców, tyle że „bardziej teoretyczna”. Wynika stąd,że są świetni na uczelni,świetnie znają też aparaturę ale mogą mieć większe problemy ze zdobyciem pracy na rynku powiązanej ze specjalizacją. Tym niemniej jeśli ich ktoś doceni…
  • Nanotechnolog – stosunkowo nowy kierunek nanotechnologia przyciągnął ostatnio sporo młodzieży wierzącej w opowieści o „gospodarce opartej na wiedzy”. Sytuacja w jakiej się znajdą na Polskim rynku pracy będzie wyjątkowo kiepska,ponieważ tej „gospodarki opartej na wiedzy” dziś u nas zwyczajnie nie ma. Są to ludzie lepiej niż inni przygotowani do pracy np. dla zachodnich koncernów jeśli te zechcą ich przyjąć za granicą i do pracy naukowej. Rzecz w tym,że poza pracą na uczelni w naszym kraju niemal nie mają szans. Branża nanotechnologiczna teoretycznie powinna zostać zbudowana przez rodzimych specjalistów od inżynierii materiałowej we współpracy z fizykami ciała stałego. Sam przebieg kształcenia też może zależeć od wydziału, który uczy tej nanotechnologii.

No dobrze.Załóżmy jednak,że chodzi nam o własny biznes w sektorze technologicznym,albo,że szukamy pracy za granicą. Kilka obiecujących branż przemysłowych:

  • Branża elektroniczna – choć elektrycy i elektrycy dłubią w obwodach, do pracy przy „waflu krzemowym” czy grafenie przydatni mogą być właśnie absolwenci powyższych kierunków.W Niemczech jest jeden z zakładów produkujących mikroprocesory.
  • Branża systemów elektromechanicznych – byłoby na nią miejsce,póki co jej nie ma.
  • Branża lotnicza – „dolina lotnicza” nie jest miejscem,gdzie załapie się każdy,tym niemniej wydaje się największą nadzieją dla inżynierów materiałowych na Podkarpaciu. Mnie się w sumie na dziś dzień,po kilku latach prób nie udało. Swoją szansę z WSK Rzeszów zaprzepaściłem rezygnując z rozmowy i idąc na studia doktoranckie (które i tak rzuciłem). Nie musi jednak być tak z każdym…
  • Branża biomedyczna – choć ostatnio hodowla komórek macierzystych i wszelkich innych wydaje się wypierać klasyczne implanty, jest to sektor gospodarki w którym można zarabiać niezłe pieniądze,wykonywać zaawansowane produkty i ratować ludzkie życie. Niestety – w Polsce słabo obecna.
  • Branża wojskowa – a jakże ! Wojsko ciągle potrzebuje nowych materiałów na broń i pancerze, urządzenia obserwacyjne (termowizja i nie tylko).Na wczoraj. W Polsce jednak, gdzie zbrojeniówka nie jest w najlepszej kondycji i jest przesiąknięta przez polityczno-związkowy beton i powiązanych z nim ludzi nie wiązałbym z nią za wielkich nadziei, tak samo jak z czołgiem PL- 01 Cocncept. Zaawansowany technicznie pancerz (najpierw obiecywali coś z nanotechnologią) i zrobiony bez absolwentów przez stare kadry HSW i kilku profesorów ? Taaa… jasne. Jeśli ten projekt będzie wdrożony to główne prace będzie wykonywał koncern BAE. Koncern ten póki co wbrew temu co twierdzi wikipedia nie ma chyba istotnej reprezentacji na Polskim rynku. Umowy z Polskimi uczelniami – w tym na pewno AGH i WAT podpisał jednak ostatnio koncern elektroniczny Thales z Francji. Podejrzewam jednak,że w jego przypadku chodzi o rekrutację doktorantów powiązanych z kierunkami elektronicznymi.

Korzystając z okazji chciałbym też rozwiać kilka mitów:

  • Więcej praktyk  – na studiach dziennych tylko niektórym uda się zdobyć praktyki w pracy związanej ze specjalizacją poza okresem wakacyjnym – a w okresie wakacyjnym firmy przeżywają prawdziwe oblężenie. W dziedzinach takich jak informatyka nie jest to wbrew pozorom taki problem,podstawowe narzędzia pracy może mieć bowiem każdy. Ile osób w domu ma zwykły mikroskop,albo frezarkę no ?
  • Praktyki za darmo – trzeba mieć na nie pieniądze.Za darmo to są dla firmy,odbywający je/rodzina musi ponieść choćby koszt utrzymania i dojazdów delikwenta/delikwentki. No i niestety – nie tylko nie przyjmują na nie każdego,ale i realnie nie każdy wykonuje na nich sensowną pracę zgodną ze specjalizacją. Sam podczas pracy w pewnej firmie widziałem automatyków (ci są owszem poszukiwani bardziej) – jeden robił coś w odpowiednim programie,ale drugi w VBA coś robił czy przepisywał coś dla działu jakości.
  • Absolwenci i studenci nic nie potrafią – czyżby ? Z mojego doświadczenia w pracy (niestety tylko pracowałem na czas określony w czasie gdy firma potrzebowała więcej ludzi,a potem nic – a dyrektora działu gdy kończyła się umowa – nie było) wynika, że nowo wdrażana osoba może potrafić więcej, niż wielu starych pracujących od lat pracowników i szybko się może wdrożyć. Oczywiście sytuacja może być inna przy rzucaniu ludzi „na głęboką wodę”, gdy prywatny właściciel małej firmy chce,by ktoś nowy wykonywał pracę specjalisty za cały dział mający wieloletnie doświadczenie.  Przy takiej tytanicznej pracy można owszem zabłysnąć – ale można i spektakularnie polec. Oczywiście – są ludzie którym się chce pracować i tacy,którym nie chce się pracować.Ale to już jest zupełnie inna kwestia…

Mimo moich kłopotów na rodzimym rynku pracy – osobiście nie żałuję wybrania takiego a nie innego kierunku studiów.Zdobycie pracy w Polsce nie jest łatwe dla dużo większej grupy absolwentów, a studia powiązane z materiałami inżynierskimi czy nanotechnologią dają i będą dawać dobrą wiedzę wstępną, przygotowującą do zapoznania się z funkcjonowaniem szeregu dziedzin techniki. Istniejących teraz i takich,które pojawią się w przyszłości. Oczywiście istotnym problemem jest wykorzystanie tej wiedzy w praktyce  i zarobienie na niej,co raczej w najbliższych latach w Polsce będzie trudne.  Cóż zrobić. Trzeba z tym jakoś żyć i szukać rozwiązania własnych problemów. Pozostaje też jednak przestrzec:

Jeśli szukacie pracy po studiach w Polsce,to powyżej wymienione kierunki nie zawsze są bardzo dobrym wyborem jako kierunki bazowe studiów.

Jako kierunki uzupełniające inne studia nadają się świetnie dla szeregu specjalistów np:

  • Dla elektroników – by lepiej zrozumieć elektronikę na poziomie podstawowej fizyki i podstawowych zjawisk (uwaga: rzadko wchodzi wprost w podstawowy uniwersytecki kurs inżynierii materiałowej,bliżej fizyki ciała stałego i nanotechnologia – chyba, że dużo się czyta)
  • Dla inżynierów mechaników pracujących jako konstruktorzy i technolodzy – by mogli lepiej wykonywać swoją pracę rozumiejąc wpływ materiału na konstrukcję,zużycie itd.
  • Dla menadżerów i przedsiębiorców w branżach nowych technologii – by lepiej rozumieć jakieś podstawy procesów produkcyjnych i np. procesy zużycia oraz kwestie jakości
  • inni – z przyczyn których nie wymieniłem

Tak czy inaczej – do tych dziedzin są odpowiednie książki które warto przeczytać.Za jakiś czas może nawet wrzucę recenzje/opisy i takie tam jako oddzielną podstronę tego bloga. [EDIT: Zrobione.Wersja pierwsza.]

Pozdrawiam wszystkich czytających i zachęcam do czytania wcześniejszych wpisów nowe osoby.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s