Singularity is NOT SO near – mit „osobliwości technologicznej”

W odpowiedzi na komentarz czytelnika kamil33 postanowiłem wyjaśnić kilka kwestii w sprawie błędnego mitu znanego jako „osobliwość technologiczna„.

Na początek – skąd bierze żywotność takich mitów. Wedle nie do końca zaakceptowanej  przez niektóre środowiska naukowe teorii memów (moim zdaniem krytyka tej teorii jako modelu – pomimo jego wad, jest przesadna), przykładami mempleksów osiągających uzyskujących sukces w środowisku (a co za tym idzie – replikację) są zwłaszcza religie i ideologie.

Jednym z krytycznych rdzeni wielu z tych religii i ideologii jest koncepcja nagrody.

W Chrześcijaństwie i Islamie (oraz chyba w Judaizmie) – jest to koncepcja raju/ trafienia do „królestwa Bożego”. Socjalizm/Komunizm oparty był na idei „społeczeństwa bezklasowego”. Liberalizm – na koncepcji  (według liberałów) uczciwego i samoregulującego się „wolnego rynku”. W przypadku transhumanizmu taki rdzeń motywujący, „nagrodę” ma stanowić osobliwość technologiczna. Wszystkie koncepcje „nagrody” sprowadzają się do podświadomego realizowania instrukcji zawartych w danym mempleksie w nadziei na „okres obfitości dla wszystkich / wybranych” będące spełnieniem archetypicznego marzenia o „rogu obfitości„.  Przede wszystkim – nie jest moim celem zwalczanie mempleksu transhumanistycznego, zwłaszcza,że zarówno idea powszechnego rozwoju technicznego i ostatni krytycyzm środowisk deklarujących się jako transhumanistyczne wobec ograniczonego dostępu osób zainteresowanych do narzędzi i idei technicznych jest ewidentną szansą przetrwania zagrożeń, które są problemami ludzkiego rozdzaju i jako takie są mi bliskie.

Z jednej strony – powstrzymanie rozwoju technicznego już teraz może okazać się śmiertelne dla większości populacji ludzkiej, a na dłuższą metę jest niemożliwe w ogóle ze względu na (wrodzoną dla istot myślących) ciekawość.  Z drugiej – monopolizacja wiedzy i zaawansowanych wytworów nauki i techniki w rękach ograniczonej i bynajmniej nie najinteligentniejszej grupy osób nazwijmy to „wysoce uzdolnionych w manipulacji społecznej” grozi w konsekwencji zagładą fizyczną lub intelektualną (sprowadzenie do roli tzw.”biomaszyn”) pozostałych grup. W praktyce, byłoby to sprowadzenie całego ludzkiego gatunku de facto do genetycznej lub intelektualnej monokultury – są to nawet bardziej szkodliwe niż pomysły ze „zjednoczonym światem” z jednym językiem. Chów wsobny jest ewidentnie szkodliwy dla rozwoju i przetrwania, a fakty wskazują, że jest tak nie tylko w środowisku genetycznym,ale i środowisku memetycznym.

Co jednak jest złego w micie „osobliwości technologicznej” ? Niewątpliwie zrodzi rozczarowanie i niepotrzebnie straszy niewiadomą ignorantów. Co gorsza, powodować też może ograniczenie naszych wysiłków, nad rozwiązaniem problemów teraźniejszości,skoro oczekuje się „technicznego raju” już w niedalekiej przyszłości (osobliwość prognozowano dotychczas już na lata 40-te lub 50-te XXI wieku.) Obawiam się zwłaszcza, że mit ten stworzyły osoby niedostatecznie znające istotne problemy i realia, zatem przynajmniej nie ma on szans spełnienia w tym stuleciu.Co więcej, przypuszczam, że „punkt/moment osobliwy” jeśli chodzi o rozwój nauki jest w praktyce nieosiągalny, pomimo możliwości zajścia istotnego przyspieszenia i istniejącego do niego znacznego,nie wykorzystanego (jednak skończonego) potencjału.

Tak więc mam złą i dobrą wiadomość:

  • Zła : Osobliwość w formie asymptotycznego przyspieszenia to najprawdopodobniej mit.
  • Dobra: Rozwój technologiczny nawet jeśli doświadczy znacznego spowolnienia, o ile nie napotka świadomego i trwałego przeciwdziałania (w tym unicestwienia gatunku ludzkiego), raczej nie powinien zostać całkowicie zatrzymany. Wszystko też wskazuje na to,że bynajmniej nie zostało jeszcze osiągnięte nawet podkrytyczne minimum realizacji dostępnego potencjału (określmy je angielskim skrótem od „subcritical minimum realization of (the) available potential„: SMR-of-AP). Minimum to z pewnego punktu widzenia będzie w istocie pod względem efektów przypominać stan bliski teoretycznemu okresowi osobliwemu (lecz nawet osiągnięcie stanu maksymalnego nie będzie równoważne z teoretycznym okresem „osobliwym”)

Dlaczego osobliwość to zatem mit ? Zapoznajmy się ze skrótowymi opisami kwalifikacji 2 istotnych postaci odpowiadających za tą koncepcję:

Bardzo mi przykro,ale ci ludzie pomimo ich znacznej inteligencji mają pewne braki – są w dużym stopniu teoretykami.

Co to w praktyce oznacza ? To,że mogli nie doceniać realnych,fizycznych zjawisk i warunków, które mogą stanąć na drodze przyspieszeniu w innych dziedzinach. Należy też po raz kolejny przypomnieć – prawo Moora pod pewnymi względami już nie obowiązuje. wbrew optymistycznym przewidywaniom ludzi takich jak Kurzweil, który był gotów rozszerzać je na inne dziedziny życia. Był to jeden z istotniejszych momentów, gdy „osobliwość” zderzyła się z fizyką.  Oczywiście nie znaczy to,że nie jest możliwe produkowanie urządzeń lepszych i o większej mocy obliczeniowej. Po prostu nową drogą stała się zmiana jakości i innych niż poprzednio kwestii ilościowych. Rozwój nauki wciąż jest dynamiczny. Ale koszty procesu ulepszania elektroniki znów rosną…

Przejdźmy jednak do bardziej bezpośrednich zarzutów. Jako były doktorant AGH, który porzucił dalsze studia (raczej mi to nie pomogło,zważywszy że z podjęciem pracy w sektorze prywatnym nie jest mi tak łatwo jak oczekiwałem) mam dość dobrze wypracowany pogląd na realny proces postępu technologicznego i wypracowałem sobie dość sceptyczne podejście do niektórych hurraoptymistycznych deklaracji. W teorii da się wszystko wiele zrobić, można stworzyć wiele nowych teorii. Symulacje komputerowe robi się całkiem szybko. „Wąskim gardłem” we wprowadzaniu nowych teorii są jednak realne eksperymenty.Wielokrotnie się już zdarzało w historii, że teoria z praktyką zderzały się w dość bolesny sposób. Jaka jest zatem różnica między modelem a światem realnym ? Być może, dla niektórych „fizyków teoretycznych” (a może filozofów fizyki ?) jest ona mniej ważna, w końcu ich przewidywania znacznie wyprzedzają wyniki eksperymentów 😉 (taki Bozon Higgsa co prawda znaleziono, ale w formie 2 maksimów w nieco różnych zakresach energetycznych) lecz w praktyce, to ona pozwala powiedzieć jaki model działa a jaki nie. Co zatem ogranicza fizycznie eksperymenty praktyczne ?

  • Koszt – im bardziej skomplikowany eksperyment,tym drożej. Im drożej, tym mniej eksperymentów można wykonać dysponując danymi środkami. Ograniczenia finansowe badań są wszystkim tym,co określa jakość i niezbędny czas. Obniżenie całościowych kosztów badań (w wyniku powiedzmy – inflacji) o 50% wymaga realnego wzrostu gospodarczego o 100%.
  • Dostępność sprzętu i badaczy na czas eksperymentu – ilość potencjalnych wykonawców i sprzętu nie jest nieograniczona i nawet jeśli nie byłoby chorych biurokratycznych procedur na uczelniach, gdyby nawet rolę badacza w całości przejmowały roboty – określona liczba badaczy/maszyn wykonać może tylko skończoną liczbę eksperymentów których czas nie zawsze może być redukowany. Dodam brutalniej – takie np. testy zmęczeniowe i inne testy długoterminowych zjawisk niszczenia materiałów zawsze potrzebują dużego czasu.Pewna minimalna choć niezawodność jest konieczna. W dodatku dochodzi konieczność otrzymania powtarzalnych wyników.
  • Ograniczenia związane ze zmianami w funkcjonowaniu obiektów w skalach bliskich skalom atomowym.
  • Ograniczenia aktualnego sprzętu badawczego i czas jego wymiany na nowy – wbrew pozorom po osiągnięciu pewnego poziomu dokładności sprzętu i stopnia jego komplikacji nie jest możliwe szybkie zwiększenie jego dokładności (koszt i czas modernizacji). Załóżmy,że pomimo wszystko koszt nie gra roli, tak samo jak dostępność sprzętu i badaczy.

Klasycznym przykładem problemu badawczego który napotyka na takie problemy – pomimo tego,że mógłby dać wręcz kolosalny skok technologiczny jest kwestia reaktora fuzyjnego. Koszta projektu ITER są olbrzymie, a  mimo wejścia na ten rynek i innych firm i instytucji oraz wprowadzenia alternatywnych koncepcji, masowe wprowadzenie tokamaków do użytku może bynajmniej nie nastąpić w terminie 10 lat w wariancie optymistycznym. Wariant pesymistyczny jest gorszy – koncepcję tokamaka wymyślono już 50 lat temu i do tej pory są istotne problemy z jej realizacją w praktyce.

Warunki te można też przenieść w obszar świata przemysłowego:

  • Sprzęt/Produkt ma swój cykl życia i nie da się w nieskończoność skracać czasu życia produktu – fizyczne modernizacje są ograniczone przez minimalny akceptowalny czas życia produktu i koszt wymiany na nowy produkt – dodajmy do tego kwestię recyklingu i tego,że ilość surowców jest w większej skali efektywnie ograniczona kosztem i czasem wydobycia/przetworzenia/logistyki.
  • Jeśli produkt nowej generacji zostanie rozwinięty w czasie krótszym,niż czas życia produktu, a tym bardziej w czasie,gdy nie pokryte zostały koszty wytworzenia produktu generacji poprzedniej w przypadku wprowadzenia nowego produktu przed czasem dojść może ekonomicznie co najmniej do swego rodzaju „subiektywnej straty” – jeśli nie w przypadku firmy producenta,to przynajmniej konsumenta który zakupił produkt.Nawet jeśli zignorujemy ten problem współczesnej ekonomii niewątpliwie pozostaje kwestia celowości wymiany danego produktu na produkt danej generacji jeśli można by oczekiwać, że przed końcem czasu życia starego produktu pojawi się nowsza generacja. (Skomplikowane ? Można tego doświadczyć również grając w prostą grę systemu Linux o nazwie [co szczególnie ironiczne – bo daje przykład realnych problemów uderzających w oryginalną wersję tej idei] „Singularity”. W pewnym momencie nie jest celowe „wymiany komputera” na nowszą generację,lecz lepsze wydaje się „przeskoczenie” generacji,ponieważ czas byłby zbyt istotnym „kosztem alternatywnym”. Tak samo jest zresztą z systemami innych urządzeń pracujących długotrwale – np. pompy,elektrownie itd).
  • Ilość surowców jest ściśle ograniczona, jak na razie niedostępne są metody pozwalające odzyskiwać blisko 100% wszystkich materiałów. W dodatku II zasada termodynamiki komplikuje tu nam szyki i należy oczekiwać,że 100% sprawność odzyskiwania materiałów może być efektywnie trudno osiągalna w praktyce – a co za tym idzie wymiana surowców nie może być coraz częstsza,lecz musi napotkać na jakąś racjonalną granicę
  • Termodynamiczne i energetyczne koszty „naciągania praw fizyki” – praw fizyki nie można zmienić, można natomiast wykorzystywać fizyczne „kruczki prawne”. To na takich rzeczach opiera się np. fotowoltaika. Jednak coś za coś. Fotowoltaika tak jak i produkcja mikrochipów wymaga np. ściśle kontrolowanego środowiska i technologii cleanroom. Im bardziej zaawansowana technologia, tym (generalnie) większe zużycie energii. Elektronika oparta na nadprzewodnikach być może zużyje jej mniej – ona jednak potrzebuje efektywnego chłodzenia,albo musi być wysłana w przestrzeń kosmiczną.

W fizyce – i realnym życiu – nie ma nic do końca za darmo.Zawsze jest jednak „coś za coś”. Niekiedy kosztu nie trzeba zapłacić bezpośrednio.Ale koszt zwykle jest. Warto mieć to na uwadze.

Pora jednak na treść bardziej optymistyczną. Co można zrobić,aby osiągnąć/przybliżyć wspomniane minimum podkrytyczne SMR-of-AP ?

Istnieją pewne trendy,które należy wspierać:

  • Redukcja wymogów biurokracji i optymalizacja wykorzystania urządzeń badawczych i produkcyjnych (minimalizacja przestojów badawczych i naprawdę zbędnych kosztów)
  • Lepsze zarządzanie czasem personelu badawczego i większa robotyzacja/automatyzacja badań – wykorzystanie robotów przemysłowych i algorytmów sztucznej inteligencji.
  • Podnoszenie masowego poziomu nauczania – w zakresie tak nauk technicznych jak i obsługi niskopoziomowych systemów „inteligentnych” (selekcja geniuszy nie wystarczy wobec nie docenionego ogromu koniecznych prac podstawowych, związanych np. z tzw. paradoksem Moraveca , zaś problem „wysokiej” sztucznej inteligencji jest najprawdopodobniej trudniejszy niż wydaje się entuzjastom – pomimo tego,że nie jest tak niemożliwy,jak twierdzą krytycy.
  • Efektywne zwiększanie prac w sektorze R&D w miarę automatyzacji przemysłu – częściowo zamiast przepływu do sektora tzw. usług, podnoszących w zasadzie poziom życia części społeczeństwa.Tzw. usługi, to w praktyce w większości przypadków konsumpcja środków, a nie sama akumulacja kapitału technologicznego i intelektualnego. Ze względu na społeczną rolę kapitału finansowego jest oczywiste, że intensyfikowana musi być również praktyczna wymiana wyników z sektorem usług,przemysłowym i rolniczym. R&D nie jest jednak usługą – to sektor zważywszy na system ekonomicznej wymiany teoretycznie deficytowy, choć w praktyce, to on jest podstawowym źródłem realnych zysków.
  • Ograniczenie czynników ekonomicznych, politycznych i ideologicznych zmierzających do ograniczenia przepływu informacji technicznej i jej wymiany w krótkoterminowym lub długoterminowym okresie czasu, oraz traktowania jej jako narzędzia władzy / przemocy ekonomicznej lub politycznej. Realny przepływ informacji ze względu na jej naturę sprawia,że kopiowanie i dzielenie się nią prowadzić może do przyrostu kapitału intelektualnego.
  • Ale także: ograniczyć dostęp informacji o charakterze krytycznym wszelkim czynnikom mogącym zagrozić realizacji powyższych celów, zwłaszcza celu poprzedniego.
Reklamy

One thought on “Singularity is NOT SO near – mit „osobliwości technologicznej”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s