Gniotsa nie łamiotsa i nie tylko – dlaczego lepiej mniej ale lepiej ? + kilka nowości.

Tak się składa,że moje wysiłki w realnym świecie nie za bardzo dają sensowne rezultaty.W naturalny sposób ogranicza to moją możliwość – i chęć do blogowania.Ale póki co,co prawda później niż zwykle ukazuje się ten – kolejny – wpis. Przypuszczalnie kolejne wpisy będą ukazywać się tylko i wyłącznie w weekendy.

Dzisiaj dość ogólnikowo i krótko.O prostych rzeczach.Prostych,ale solidnych.

Do takich rzeczy pasuje potoczne określenie (będące podobno formą rusycyzmu) „gniotsa nie łamiotsa” oznaczającego toporne wytwory (często rodem z komunistycznych czy rosyjskich – ale nie tylko biur projektowych) które przetrwać potrafią lata przy naprawdę niedbałym użytkowaniu.

W naszym życiu spotykamy się często z urządzeniami i narzędziami.I tak się składa,że te najbardziej skomplikowane – szczególnie jeśli należą do tańszych – „lubią” nawalić częściej. Pomimo tego,że planowe postarzanie produktów ma miejsce i jest nieuczciwą działalnością producenta zmierzającą do tego,by produkt nie przetrwał dużo dłużej niż zakłada gwarancja – wiele rzeczy „lubi” nawalić ot tak. Oczywiście procesory komputerów i niektóre zaawansowane technologicznie produkty które lepiej przetestowano nawalają na szczęście z naszej perspektywy (ale w istocie to też korekcja błędów). Ale skąd problemy z rzeczami skomplikowanymi i trwałość rozwiązań prostych ? Oprócz typowych cech materiałowych (im mniejszy element tym bardziej podatny np. na zjawiska termodynamiczne związane z otoczeniem) mamy tu po prostu do czynienia z prawdopodobieństwem i kompleksowością naprawy. Jedna spośród setek części spełniających wiele funkcji po prostu częściej może nawalić.I naprawienie czegoś takiego jest siłą rzeczy bardziej czasochłonnym problemem.

A zatem proste „toporne” i „archaiczne” rozwiązania są bardziej odporne nie tylko ze względu na brak planowego postarzania – ale i prostotę naprawy i fakt,że mniej rzeczy może się w takim czymś zepsuć.Po prostu.

Ponadto dochodzimy do stosunkowo kapitalnej kwestii technicznej.Nadmiarowość i modułowość. Robot łatwo może się zepsuć jeśli nawali jeden z jego siłowników – i jest wtedy bezradny. A człowiek czy zwierzę ? Mówiąc o człowieku czy zwierzęciu że jest prosty w budowie to bzdura – ale każdy żywy organizm jest pokazem triumfu modułowości i nadmiarowości nad „wszechstronnymi” i „zintegrowanymi” rozwiązaniami.Rozwiązanie takie jak modułowość jest już od dawna świadomie i nieświadomie stosowane:

Nawet nasze komputery.W zasadzie trwałe łączenie ich komponentów pewnie nie byłoby problemem dla producenta.Ale po co ? I kto by się dzisiaj zgodził na wlutowany na stałe procesor,pamięć i nawet dysk poza prostymi miniaturowymi tanimi narzędziami ?

Tak więc modułowość, nadmiarowość i prostota modułów (oraz ich wymiany) jest wyznacznikiem tego,do czego powinien dążyć inżynier. Takie podejście nie jest oczywiście dobre zawsze – ale wystarczająco dobre,by o nim przypomnieć.Co czynię.

A teraz nowości.

Bezpieczeństwo:

  • Venom albo CVE 2015-3456 (po co nazwa,skoro tak piękna liczba ?) i możliwy atak na maszyny wirtualne – o ile na jakiejś maszynie wirtualnej użytkownik ma roota. A wszystko przez qemu i zostawiony w podatnych programach kod kontrolera dyskietek…

Arxiv: kryptografia i bezpieczeństwo:

Sztuczna Inteligencja:

Sieci Neuronowe:

Inżynieria Oprogramowania:

Inżynieria Materiałowa i Nanotechnologia:

Inne:

Cryptome:

Reklamy